Dość trudno jest spotkać się w jednym miejscu, pracownikom pracującym w trzech różnych częściach Polski przy takich warunkach pogodowych jakie panują w ostatnim czasie. Udało się, jednakże chyba tylko dlatego, że spotkanie miało wyłonić samochody służbowe, którymi mamy się odpychać przez kolejne dwa lata.
Dużego wyboru nie mieliśmy: nowy Golf Variant 1.4 TSI 122KM lub Ford Focus Kombi 1.6 115KM.
Ustaliliśmy wspólnie, że czynnikiem decydującym nie będzie wyposażenie, wygląd, detale tylko właściwości jezdne, ergonomia i comfort jazdy sprawdzone dokładnie na tej samej trasie.
Zaczęliśmy od wizyty w salonie VW. W zasadzie w tym teście auta nie musiałem brać udziału bo właściwości jezdne VW znam i jechałem już tym TSI ( ale było to już ponad rok temu), jednakże moją uwagę skupiłem na silniku, o którym tak na forum się wszyscy rozpisują i chwalą. Wywalczyłem sobie możliwość próby jako pierwszy i chyba dobrze……
bo tym samym pokazałem kolegom na co stać ten samochód, co miało decydujący wpływ na ich późniejszą, bardziej odważną jazdę. Wsiadłem za kierownicę i tu pierwsze zaskoczenie. Zupełnie nie słyszałem pracującego już silnika do tego stopnia, że próbowałem uruchomić go ponownie, co skończyło się zgryzieniem warg sprzedawcy i ogólnym śmiechem loży szyderców na tylnym siedzeniu. Trzeba się naprawdę wsłuchać, aby go usłyszeć lub spojrzeć na kontrolki. Głośniejszy jest nadmuch powietrza. OK. to był pierwszy plus.
Skrzynia ta sama więc pracowała idealnie….chyba nawet lepiej niż w moim Golfie. Wyjechaliśmy na trasę, pierwsze wyprzedzanie i ogólny szok. Jedyne 122KM, a samochód zbiera się przepięknie. Oczywiście nie tak dobrze jak 2.0D 140KM bo ten ciągnie od dołu, ale naprawdę teraz nie dziwię się tym rozpisującym się na forach. Potrzebna jest redukcja na niższy bieg przy wyprzedaniu i auto natychmiast reaguje. Można poczuć się bezpiecznie. Trzeci bieg bardzo elastyczny i w zasadzie można na nim jeździć cały czas:) bo nie słychać zmęczenia nawet przy wysokich obrotach. Autostrada – 180 km/h – cisza w samochodzie, doskonale wyciszony. Loża szyderców nawet nie wiedziała, że jedziemy z taką prędkością. Widziałem tylko, że sprzedawca miał już sine wargi od zagryzania.
Zmiana kierowcy. Pierwsze słowa – cytat – ” ja pier… jaka świetna kierownica”. A potem było już tylko ah ! oh! Kolega powiedział, że jeszcze nigdy nie wchodził w zakręty z taką prędkością czując się tak bezpiecznie. I tak śmialiśmy się ze sprzedawcą bo zakręty nie były takie ostre, a i prędkość mogłaby być spokojnie o 10km/h większa. Variant, którym jechaliśmy miał koła 15″ zatem komfort jazdy, wybieranie dziur było świetne.
Kolejna zmiana kierowcy – doświadczony kierowca. Zadanie było takie. Jechać po zaśnieżonej nawierzchni i zobaczyć jak zachowuje się samochodów w ekstremalnie zimowych warunkach. Czuliśmy się bezpiecznie bo naprawdę kolega dobrze jeździ…tylko sprzedawca wargi już lekko nadszarpnięte miał, a jak mówił, a mówił mało to głosik drżał ( ale to młody chłopak był więc zrozumiałe ). Trasa wiodła przez zaśnieżone pola, a zakręt wił się za zakrętem. Oczywiście prędkość nie była rajdowa, jednak można było poczuć trochę adrenaliny. ESP zadziałało dokładnie trzy razy przy ostrzejszym zakręcie, ale samochód szedł jak po szynach. Praktycznie całą ta trasę pokonaliśmy na drugim biegu. Zauważyłem, że dość mocno i szybko zabrudziła się tylna szyba…ale sprzedawca mi wytłumaczył, że to normalne dla kombi. Kierowca najbardziej docenił pozycję za kierownicą, co w jego przypadku jest bardzo ważne – prawie 100 kg masy ciała i 192 cm wzrostu. Skończyliśmy jazdę i czym prędzej pojechaliśmy do Forda.
W salonie Forda przywitano nas kawunią, herbatką, ciasteczkiem. Mówię sobie “mam nadzieję, że to nie dla zmyłki i odwrócenia uwagi”:)
Wsiedliśmy do Focusa ( kolejność kierowców i trasa ta sama ) 1.6 115 km i tutaj już silnik było słychać więc się nie wygłupiłem. Pierwsze wrażenie…wszędzie daleko, ale stwierdziłem obiektywnie, że to pewnie kwestia przyzwyczajenia. Pierwszy bieg podobnie jak Variant, drugi też. Trójka gorzej bo przy wyprzedzaniu musiałem zrzucić na dwójkę, co było już manewrem mało komfortowym i bezpiecznym. Dało się niestety ku niezadowoleniu jednego z kolegów ( to ten, który stawia na Focusa) usłyszeć na trzecim biegu dość głośną pracę silnika na wysokich obrotach.
OK, pojawiły się pierwsze zakręty. Do testu podszedłem naprawdę obiektywnie. Po tych zakrętach dla mnie właściwie test się skończył. To była przepaść pomiędzy Variantem, a Focusem. Poczułem się tak, jakby Golf był samochodem wyższej klasy. W mocniejszym zakręcie czułem jak uślizgują mi się przednie koła na zewnątrz i natychmiast musiałem zwolnić. To jest przepaść technologiczna i piszę to z całą odpowiedzialnością. Takie mam odczucia, że to był Focus jakim jeździłem kilka lat wcześniej. Oddałem kierownicę i powiedziałem, że jak wybierzemy to auto to się zwalniam.
Kolejny kierowca to ten, który stawia na Focusa . Również pochwalił kierownicę. Faktycznie jest fajna,obszyta skórą, dobrze leży. Nie mieliśmy w ogóle tego oceniać ale oczywiście wypalił i powiedział, że trochę tu plastikowo z tą niby aluminiową konsolą środkową. Mieliśmy szczęście bo zmalał ruch na drodze i kolega mógł trochę przydusić. I wówczas nastąpił hałas w kabinie samochodu. Oczywiście nie dajmy się zwariować ….to normalny szum powietrza i praca silnika jednak w porównaniu z Golfem różnica była kolosalna. Nie od parady dziennikarze w testach jak wchodził Golf 6 do sprzedaży doceniali jego wyciszenie. Przy sdługiej jezie na trasie może mieć to bardzo duży wpływ na zmęczenie i comfort jazdy.
Doświadczony kierowca jako kolejny wsiadł za kierownicę. Ten sam test – pole, śnieg, zakręty i tylko drugi bieg. Trzeba przyznać, że samochód ładnie ruszył z miejsca i nie miał żadnych problemów z nabraniem prędkości – tu dopiero chyba właściwie zagrała elektronika. Pierwszy zakręt prawie po bandzie, drugi zakręt….duży poślizg. Słowa kierowcy – przepraszam, ale nie mogę zacytować bo zgodnie z polityką bloga jaką sobie przyjąłem dbam o kulturę języka. Niestety Ford Focus nie był tak stabilny jak Golf Variant i był bardziej podatny na uślizg co ja wyczułem praktycznie od razu. Potrafię uwierzyć, że Focus RS będzie doskonale wchodził w zakręty, jednak auto standardowe pozostawia wiele do życzenia. Dla mnie zastanawiające jest to, że te różnice są tak kolosalne.
W swojej ocenie Focusa zupełnie pominąłem komfort bo za bardzo skupiłem się na właściwościach jezdnych. Koledzy stwierdzili, że siedzenia są ok w każdym samochodzie, w Golfie lepsza ergonomia i lepsza czytelność deski rozdzielczej i konsoli środkowej. W Focusie lepiej rozłożone są przyciski otwierania automatycznego szyb. Focus, którym jechaliśmy miał sterowanie radiem za kierownicą i jestem zaskoczony, że z lewej strony. Będąc praworęcznym sprawiało mi kłopot dokładne znalezienie przycisków, a tym samym sterowanie. Przypomnę, że w Golfie jest sterowanie na kierownicy.
Zatem podsumowując, test zakończył się wynikiem 3:0 dla Golfa Varianta. Wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że Golf Variant ma doskonałe zawieszenie co ostatecznie wpływa na bezpieczeństwo i to jest element, który decyduje o wyborze tego samochodu. Teraz pozostaje nam już tylko kwestia dostępności samochodu.
Jestem szczęśliwy.
Podobne artykuły
Luty 2nd, 2010 at 7:44 am
Nie wiem czy te wrażenia zachowują pełny obiektywizm
ale doszliście w zasadzie do sedna sprawy – nie ma co porównywać Focusa do Golfa VI bo to naprawdę jest przepaść technologiczna. W VI skupiono wszystkie najlepsze wynalazki jakie można obecnie znaleść w aucie kompaktowym. Część z tego podpatrzono też u Forda ale dopracowano i zaproponowano w najnowszej wersji (zawieszenie) Nie ma co czarować – Focus to stare auto które od roku powinno być na emeryturze. Ani wnętrzem ani tym bardziej silnikami wiele nie powalczy. Zwłaszcza jednostki 1,6 100 KM i 1,6 115 KM ze zmiennymi fazami rozrządu to już przeszłość i w nowej generacji Focusa będą małe turbobenzynówki. Ale to dopiero najwcześniej za rok, a w 2012 wchodzi Golf VII i znowu będzie miał przewagę jednej generacji …