Witajcie!
Na forum udzielam się już od jakiegoś czasu. 29.06.2010 "nadejszła wielkopomna chwila" odebrania własnego egzemplarza. Dzięki temu zapewne moje wyrażane zdanie będzie bogatsze i poparte większym doświadczeniem:) Dochodzę do wniosku, że w salonie istnieje atmosfera ekscytacji i zupełnie inaczej patrzy się na "salonowego" i "swojego". Pozwolę sobie na kilka uwag na początek ( póki co przejechane dopiero 100km).
Moje auto to Highline 5d, hatchback, 1,4tsi 122km + pakiet 990, w kolorze szary grafit perłowy (jako daltonista szarości dopatrzeć się nie mogę;), z ciemnym wnętrzem.
Zacznę od rzeczy może prozaicznej i ulotnej czyli zapachu nowego samochodu;) Nie wiem czy to kwestia Golfa i alcantary w środku, ale zapach nowości jest po prostu cudowny, staram się nie wsadzać za wiele ludzi do środka żeby za szybko nie uleciał, jeżeli macie pomysł jak go zakonserwować to proszę dajcie koniecznie znać:) Poprzednie nowe samochody, które były u mnie w garażu albo nie robiły dobrego wrażenia na tym polu (plastyk) albo z niewiadomych przyczyn ich "świeżość" została przykryta poprzez "choinkę zapachową" ( Skoda Octavia 1,9tdi 90km, elegance, rocznik 2000, jedna z pierwszych po faceliftingu, nie salonówka tylko czekało się na nią po zamówieniu... czyżby Skoda miała jakąś "przykropachnącą" partię aut?).
Przy swoim dalszym porównaniu, będę w dużej mierze odnosił się do Mercedesa C klasy, W203, 200cdi, rocznik 2005, po faceliftingu, ponieważ takie auto jest "kolegą" Golfa z garażu;)
OCENA ZEWNĘTRZNA
Samochód na pewno prezentuje się dość okazale. Nigdy nie byłem fanem estetyki Golfa, bryła nadwozia nie wzbudzała we mnie żadnych emocji. Trzeba przyznać jednak, że auto prezentuje się schludnie - najbardziej moją uwagę przykuwają przednie światła, chociaż wcześniej wydały mi się zwykłe, teraz doszukuję się w niej sporej dozy elegancji i nowoczesności;) Chrom z przodu w wersji Highline moim zdaniem dodaje autu prestiżu (o ile w wypadku Golfa można o nim mówić).
Martwi mnie jedna rzecz. Przy spryskiwaniu reflektorów, płyn dostaje się w szparę pomiędzy zderzakiem i kloszem, mam nadzieję, że nie będzie to źródłem problemów.
Otwieranie maski jest rozwiązane w sposób sensowny. Po pociągnięciu wajchy pozostaje nam tylko pociągnięcie klameczki, nie ma tutaj żadnego przesuwania bolczyków na sprężynie, kombinowania w którą stroną przesunąć drucik żeby zwolnić blokadę. Niby głupota, ale życie się z nich składa.
Otwieranie klapy bagażnika za to jest idiotyczne. Łapiemy za znaczek VW i ciągniemy do góry, jest subiektywne głupie wrażenie, że można go urwać. Zamykanie bagażnika bez dotykania lakieru (przydatne gdy samochód jest zabłocony) jest dość trudną sztuką, trzeba złapać za uchwyt i "pier***ć", a i to trzeba poćwiczyć.
Jeśli chodzi o lusterka, są one ciekawie zaprojektowane, nie psują bryły, idealnie spełniają swoją rolę, wystają za to dość sporo co poszerza auto. Szkoda, że część lusterka jest czarna i plastykowa. To głupia i niepotrzebna oszczędność. Nie wiem po co na lusterku od wewnętrznej strony jest mała sygnalizacja włączonego kierunkowskazu, skoro i tak go słychać i widać na desce rozdzielczej. Zamiast tego przydałoby się wykrywanie martwego pola, ale naturalnie to jeszcze nie ta klasa i ta generacja samochodu, może w Golfie 7;)
OCENA ŚRODEK
Pierwsze na co zwraca się uwagę to oczywiście świetnie wykończona i leżąca w dłoni kierownica, wraz ze sterowaniem radiem. Miejmy nadzieję, że będzie wyglądała równie świetnie wraz z upływem czasu. Szkoda, że w przyciskach funkcyjnych nie ma możliwości zmiany źródła dźwięku.
Zegary są czytelne, sprawiają wrażenie jakby nie powodowały zmęczenia przy dłuższym obcowaniu. Przyjemne wrażenie robi krwistoczerwone podświetlenie wskazówek.
Z początku nie byłem przekonany do srebrnych listew, wydawało mi się że nie będą do końca pasować do wnętrza. Jednak pasują;)
Fotele są wręcz idealne. Każdy chyba znajdzie sobie odpowiednią pozycję za kierownicą. Naturalnie oprócz tych co uwielbiają siedzieć na podłodze, bo zakres regulacji na wysokość jest ograniczony. Można było według mnie trochę zmienić zakres. Z fotelem można podjechać do samej góry tak, że prawie robi się głową dziurę w suficie, za to najniższa możliwa pozycja jest "w górnym zakresie" chociaźby W203.
Jeśli chodzi o zagłówki, tak wychwalane pod niebiosa, pierwszy kontakt z nimi jest trochę denerwujący. Staram się zawsze trzymać głowę idealnie przylegającą do zagłówka, z początku nie mogłem się przyzwyczaić do ich twardości i niemożliwości regulacji przód/tył. Na przyzwyczajenie potrzeba dosłownie kilkunastu kilometrów, potem nie chce się wracać do miękkiego zagłówka. Naturalnie oprócz komfortu w tym wypadku znaczenie miała kwestia bezpieczeństwa. Zagłówki takie już będą, warto popatrzyć chociażby na nowego Cayenne, gdzie ich kształt i twardość jest dość podobna( wiem, bo jeździłem i mam porównanie).
Nie wiem dlaczego zagłówki tylne nie są one tak sztywne, zauważyłem, że trochę są luźne...
Odnosząc się jeszcze do pozycji za kierownicą warto przyjrzeć się podłokietnikowi. Według mnie jest on bardzo niewygodny, nie mogę się do niego przyzwyczaić. Nie można nic do niego schować, nie da się trzymać ręki na kierownicy i podpierać łokcia, moim zdaniem to jeden z gorszych elementów w samochodzie. Do tego materiał obchodzi bardzo szybko, zapewne takie newralgiczne miejsce. Nie można było go pokryć alcantarą?
Materiały wykończeniowe są naprawdę niezłej jakości. Niestety głupio zaoszczędzono na pokrywie schowka, jest to bodaj jedyne miejsce gdzie dotykamy chamski plastyk. Uważam, że w wersji Highline to miejsce powinno być miękkie, tak jak wszędzie. Szkoda, że nie można np do ciemnego wnętrza dobrać czarnej podsufitku, ale w tej klasie samochodów to by było chyba już za dużo;)
Audio jak na tą klasę samochodów jest dość przyzwoite, przynajmniej jak na moje uszy, może z czasem zacznę dostrzegać jakieś mankamenty. Zgrozą jest fakt braku USB w standardzie (w salonie doinstalowanie tego elementu kosztuje 1500zł, jakby to była jakaś nowinka techniczna, chore!!!!!). Dlaczego Ceed ma i Leon też?
Brak jakichkolwiek sensownych schowków - schowek na okulary jest na... nie wiem na co. Schowek po stronie pasażera pomieści jedynie instrukcję i kilka faktur ze stacji benzynowych (mógłby być większy, chociażby żeby pomieścić płyty CD w pudełkach, skoro nie ma ani zmieniarki ani możliwości podpięcia czegoś przez USB), boczne kieszenie też niewiele zmieszczą i są jakoś dziwnie głębokie, tak że jak coś tam małego wpadnie ciężko będzie wyciągnąć.
Bagażnik standardowy i przeciętny. Dobrze, że jest gniazdo 12V i Volkswagen dodał apteczkę i gaśnicę (nie zawsze je dodają standardowo). Jeśli ktoś potrzebuje przewozić więcej niech kupi Octavię.
JAZDA
Dochodzę teraz do miejsca gdzie podzielę się wrażeniami z jazdy, celowo pomijałem to wcześniej, aby najważniejsze zostawić na koniec.
Zawieszenie trudno określić mianem komfortowego lub sportowego, myślę, że jest idealnym kompromisem. Auto nieźle trzyma się drogi, nadwozie nie wychyla się na ostrzejszych zakrętach. Kierownica chodzi lekko i precyzyjnie. Bardzo dobrze "wybiera" polskie nierówności w postaci dziur, studzienek. Byłem też zaskoczony jak przyjemnie jeździ się po drogach nieutwardzonych. Sensowniejszą ocenę zawieszenia dokonam po dotarciu, jak "zaświecę" kilka razy kontrolę trakcji:)
Auto jest wyciszone naprawdę bardzo dobrze. Silnik jest bardzo cichy, szczególnie po rozgrzaniu, czasami trudno w ogóle zorientować się, że pracuje (sugerowałbym uważać na pieszych, bo czasem nie słyszą samochodu, szczególnie jak nie wciskamy go na obroty). Również na nierównościach i drogach nieutwardzonych praca zawieszenia jest wyjątkowo cicha.
Do lewarka zmiany biegów trzeba się przyzwyczaić. Biegi wchodzą z wyraźnym oporem, ale z drugiej strony ma to zapewne pozytywny wpływ na precyzję. Na pewno jest wiele samochodów gdzie biegi wchodzą lżej, bez oporów, a gałka zmiany biegów jest mniej okrągła. Kwestia przyzwyczajenia.
Trudno mi oceniać silnik, ponieważ na razie go docieram. Na wyświetlaczu centralnym jest pokazywany sugerowany bieg i kiedy powinna nastąpić jego zmiana na wyższy/niższy. Problem omówiłem w innym poście na forum, zachęcam do odpowiedzi. Na pewno da się pojechać szybko lub ekonomicznie, a może nawet da się pogodzić jedno i drugie, czas pokaże. Charakterystyczne jest na pewno, że silnik ma maksymalny moment już od 1500 obrotów, w momencie kiedy wydaje się, że powinien zaraz się zadusić i zgasnąć, a wystarczy energiczniejsze wciśnięcie pedału gazu, aby go obudzić;) Co ciekawe komputer czasami sugeruje redukcję na 1 podczas jazdy, na kursach zazwyczaj uczą, że gdy koła samochodu się toczą, to powinna być przynajmniej 2ka.
Świetnie działają przeciwmgielne doświetlające zakręty, bardzo przydatna funkcja przy nieoświetlonych ulicach.
Na ten moment tyle:)